piąta pora roku

"Zaprzepaszczone siły..."



Chciałabym dzisiaj wiele napisać.
Nie wiem czy będzie mnie na to stać.
Ta chandra mnie przytłacza, chyba robię się kapryśna i nadwrażliwa, :/
A tak na poważnie.
Wracają ’Zaprzepaszczone siły’ Comy… czy to dobrze?
W pewnym sensie.
Może troszkę przybliżę:
‘I niby wszystko jest, tak jak powinno być, za chwilę zbudzi mnie szary świt, tylko dlaczego ja z takim nieludzkim strachem nie potrafię…
Trudno to zrozumieć lecz nic nie daje siły by żyć…’

Znane Wam to? To słowa piosenki, dość… hm przygnębiającej, ale teraz, najlepiej odzwierciedlającej moje uczucia.

Jest mi ciężko nawet nie wiem z jakiego powodu, może i wiem, ale czemu miałabym to pisać? W gruncie rzeczy, większość z Was nie zna mnie, ani mojego życia prywatnego, a jednak tu zaglądacie, sama nie wiem czemu, ale bardzo mnie to cieszy, nawet uspokaja.

Wszystko co się wydarzyło w ostatnich latach wraca, z podwójną siłą. Ogromną. Cały ten ból, niby nie był ciężkim krzyżem, uniosłam go, niosę dalej. A raczej ciągnę go po starej ziemi. Przez gruzy, zwały rozgrzanego do czerwoności węgla, przez kawałki szkieł, ciągnę go stąpając boso…

Wielki jest smutek w moim życiu, nie jest spowodowany do końca defektem mojej rodziny, czy samotnością. Zostaję sama ze sobą z tym wszystkim. A najlepsze jest to, że nikt mi nie może pomóc. Tylko dlatego, bo to ja chciałabym tym osobom pomóc, które mi nie mogą. Chyba to tak mnie ujarzmia, tłamsi w tym wszystkim. Trudne by to określić.

 

Wrogość czuję w domu.

Bo ten dom, który powinien być schronem, jest dla mnie miejscem, przed którym muszę uciekać. Ściany, okna, drzwi i meble. Wydarzenia, historie, święta i zwykłe dni. Całe dotychczasowe życie. Wszystko jest balastem wspomnień, bólem i cierpieniem, wyrządzanym nie do końca świadomie, pewnie od samego początku.

Wszystko tu nasiąknięte jest czymś, co czuję, gdy jestem oddalona nawet o setki kilometrów od tego miejsca. Może to nie jest takie okropne, może to tylko moja hiperbola, ale z jakiegoś powodu płyną łzy, a okolice serca i sam środek są cięższe niż zazwyczaj…

Czy wszystko się kiedyś zmieni? Czy zapomnę? Czy to ma jakieś znaczenie?

Na wszystkie te pytania, jest gotowa odpowiedź. Nie.

Czujecie to?

 

 

Pójdę już do łóżka.

Muszę rano wstać do pracy.