piąta pora roku

2016

Inny wymiar samotności

Obudziłam się w środku czegoś, co można nazwać zrozumieniem. Przez cały czas czułam, że to mnie wszyscy odtrącili, że samotność dotknęła tylko mnie w całym tym szaleństwie. Zrozumiałam, że to nie tak. Skoro nagle na przestrzeni dwóch lat coś się zmieniło, coś co sprawiło, że jestem sama, to znaczy, że to ja, że to moja wina, a nie wszystkich wokół. Zamknęłam się na wszystkich, nieoczekiwanie wiele rzeczy mnie drażni, na wiele stałam się nieczuła, na wiele zła. Myślę, że o takim stanie bycia wiele lat temu mówiła mi pani K. By się wynieść z domu, by być trochę egoistką, by zadbać o swoje życie. Zmierzam w tym właśnie kierunku. Nie sądziłam tylko, że to będzie tak przykry proces. Nie smakuję sama sobie. Myślę, że to przez opór, jaki jeszcze stawiam zmianom. Wierzę, że to minie, gdy upłynie tyle czasu ile trzeba. Że pesymizm zniknie, a pojawi się ogrom miłości do świata i ludzi. Bardzo tego pragnę.

 

 

Wszyscy jesteśmy samotni. Gdy znajdziemy się na pewnym etapie w życiu, rozumiemy, że tak to się odbywa. Żyjemy i umieramy samotnie. Wszyscy. Mama, tata, siostra, brat, przyjaciółka, chłopak, kot, kwiaty w doniczkach, puste mieszkanie... wszyscy jesteśmy samotni. Bez wyjątku. Jednak nie rodzimy się sami. Rodzimy się z pomocą innych, z pomocą matki, lekarza, pielęgniarki. A więc jak to powinno być? Dlaczego z biegiem lat zostajemy sami? Dlaczego wybieramy być sami, skazując na to innych? I tu wcale nie mam na myśli, że nie ma wokół nas ludzi. Nie o takiej samotności piszę. To właśnie wśród innych, najczęściej bliskich, jesteśmy sami. Przychodzi taki moment w życiu, gdy już nie możesz się dzielić z nikim swoimi myślami, czy obawami. No chyba że w gabinecie terapeutycznym. Może powinnam znów spróbować? Jestem taką osobą, która potrzebuje drugiego człowieka, podzielenia się słowem, bycia wysłuchaną. A tak się składa, że nie ma nikogo do tańca...

 

 

Będziemy znów emigrować. Być może do innego miasta. Być może inne ścieżki czas nam pokaże. Inne możliwości. Potrzeba nam jakichś zmian. Choćby malutkich.

______________________________________________________