piąta pora roku

2016

W niedosłowności.

Dialogi są do dupy.
Jeśli ktoś nie chce słuchać, nie chce dać dojść do głosu i nie chce zrozumieć, to nie widzę sensu w takiej rozmowie. 
Do tego nerwy i złość  i dobra relacja wisi na bardzo cienkim włosku.
Jak dupę o kant rozbić. 
Kurwa.
 
Nikt chyba nie chce zrobić umyślnie krzywdy drugiej osobie, no nie?
 
Jeśli starasz się pomóc, to cudownie. 
Wspaniale czuć się komuś potrzebnym... 
Ale jeśli nie wiesz, że robisz to źle, to czy to aby dobry powód, by wycierać o siebie gnój spod butów? 
Najlepiej nigdy nie pomagać, źle się na tym wychodzi... Naprawdę. (pisze się razem... teraz już wiem.)
 
W czym, do diabła, tkwi sekret dogadania się?
 
Potrzebuję swojego miejsca na ziemi.
Potrzebuję przestrzeni, kawałka ziemi, półki na książki, dużego łóżka i ogrodu.
Potrzebuję ciszy i spokoju. 
Potrzebuję przywitać się ze swoją duszą.
Potrzebuję poznać siebie.
Potrzebuję wejrzeć w głębiny serca i się zakochać bez pamięci w samej sobie.
Potrzebuję tego dla nas dwojga...
 
 ______________________________________
 
 
 

w niedosłowności

 

uchodzi z nas czułość

do obcych ogrodów

do nie swoich pościeli

i do siebie nawzajem

 

dopamina ulatuje z ciał naszych bladych

grawitacją tylko przyciąganych

 

i gdyby tak niebo położyć

 a ziemię powiesić nad głowami

bylibyśmy jeszcze bliżej oddalenia od siebie

 

i tak cię nie chwycę

ulotny ten schron jak sen

wypuszczam cię nad ranem

niechcący spoglądając w okno

 

_______________________________________